czwartek, 15 czerwca 2017

Opalenizna przez cały rok!


Wreszcie wakacje! Czas, w którym przebywanie na powietrzu jest absolutnie obowiązkowe! Zapewne wiele z Was planuje wyjazdy nad morze zarówno w Polsce, jak i za granicą. Część z Was wybierze też zapewne jeziora, góry czy nawet własne ogródki, ale pewne jest jedno - każdy z Was będzie wystawiał swoją skórę na kontakt ze słońcem. Idealna opalenizna na lato, to coś o czym marzy bardzo wiele osób, ja również! Opalona skóra często wygląda na dużo zdrowszą, a także chociażby nasze nogi optycznie wydają się szczuplejsze, gdy jesteśmy lekko brązowi. 


Jednak promieniowanie UV ma też sporo minusów, skóra pod wpływem słońca wysusza się, może dochodzić do przebarwień, a także może powodować zmarszczki i przyspieszać starzenie skóry. Promieniowanie słoneczne może też w najgorszym wypadku powodować poparzenia i raka skóry, dlatego tak ważna jest ochrona przed słońcem!


Dla mnie bardzo ważna jest przede wszystkich ochrona mojej twarzy, dlatego smaruje ją kremem z wysokim filtrem, a często też zakrywam buzię gdy się opalam. Wiele osób błędnie myśli, że opalenizna pomoże przy problemach z trądzikiem, jednak nic bardziej mylnego! Nawet jeśli początkowo wygląd cery się poprawi, to później skóra bardzo się zbuntuje. 


Nie zapominajcie też o tym, by posmarować Wasze ciało przed opalaniem i to nie na samej plaży, ale odpowiednio wcześniej tak, by krem zdążył się wchłonąć, dodatkowo warto też pamiętać o tym, że czynność tę warto powtarzać, co 2-3 godziny szczególnie jeśli w międzyczasie wchodzicie do wody. Wiem, że czasami kusi, aby się nie smarować, szczególnie jeśli opalacie się tak wolno, jak ja i ciężko Wam się spalić, ale wierzcie mi, że skóra w przyszłości podziękuje Wam za to, że dbaliście o nią podczas kąpieli słonecznych!


Jeśli jednak marzy Wam się szybka opalenizna możecie skorzystać z przyspieszaczy do opalania. Ja ostatnio testowałam ten z Marionu, który widzicie na zdjęciu powyżej. Bardzo spodobało mi się to, że był w saszetce, dlatego że jeszcze nigdy nie zużyłam żadnego produktu do opalania do końca, a tutaj saszetka idealnie sprawdza się na jeden raz. Przyspieszacz jest w formie balsamu i bardzo fajnie nawilża ciało. Ciężko stwierdzić na ile przyspieszył opalanie, ale na pewno skórę po tej kąpieli słonecznej miałam ładnie i przede wszystkim równo muśniętą słońcem. Posmarowałam się też nim już na samej plaży, a wcześniej kremem z filtrem, dlatego że sam przyspieszacz nie ma żadnej ochrony. 


Na co dzień lub na mniej intensywne słońce lubię też smarować się olejkami do opalania, które mają niską ochronę, ale mają! Ostatnio wpadł mi w ręce olejek firmy Bandi, który mi bardzo przypasował przez to, że jest w formie mgiełki. Na co dzień fajnie się sprawdza, gdyż nawilża skórę, dzięki czemu pięknie się błyszczy! 


Jednak nie wiem, jak Wam, ale mi marzy się opalenizna przez cały rok! Jednak nie mam okazji podróżować w ciepłe miejsca zimą, a opalenizna z wakacji nie utrzymuje się niestety super długo. Jednak opalenizna bez słońca również jest możliwa! Bardzo polubiłam się chociażby ostatnio z brązującą mgiełką z Lirene, która nie dość, że jest łatwa w aplikacji, to nie robi żadnych smug. Używam jej raz lub dwa w tygodniu, dzięki czemu skóra wygląda na delikatnie muśniętą słońcem bez zacieków i bez czekania aż produkt wyschnie, co daje jej przewagę nad samoopalaczami. Możecie wybrać też solarium, które osobiście odwiedzam naprawdę rzadko i to głównie tylko po to, żeby się wygrzać zimą, ale sposób ten nie należy również do najzdrowszych dla naszej skóry.


Bardzo fajnym rozwiązaniem są również wszelkiego rodzaju fluidy do ciała. Idealnie sprawdzą się na jakieś imprezy lub ważne wyjścia. Ostatnio użyłam takiego kremu CC z Bielendy na imprezę, na moje nogi i byłam bardzo zadowolona. Wyrównał on koloryt mojego ciała i ładnie opalił nogi, dodatkowo nie brudził ubrań i trzymał się pięknie przez całą noc. Myślę, że takie produkty świetnie się sprawdzą na wszelkiego rodzaju wesela czy inne tego typu imprezy. 

Dajcie znać, jakich produktów wy używacie do opalania i po opalaniu? Czy opalacie się szybko czy tak, jak ja nigdy się nie spalacie? A może też nie lubicie bezczynnie leżeć plackiem na plaży i wolicie opalać się w ruchu? Jestem bardzo ciekawa :) 


Zapraszam również na: 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz